Lokalizacja: Strona główna >> A co z rozrywką >> Czas wolny
Czas wolny
W kolejnej odsłonie naszego forum pt. życie w prl-u, proszę was, abyście pisali o tym jak najchętniej spędzaliście czas wolny od wszelkich obowiązków i zajęć w epoce prl-u. Co najchętniej wtedy robiliście, gdzie i z kim można było pójść, jak ciekawie i oryginalnie można było spędzić w tych czasach wolne godziny. Witajcie, mam na imię Mariusz. Ja najchętniej swój czas wolny spędzałem z paczką moich znajomych. Prawie zawsze spotykaliśmy się w którymś z naszych domów. Mieliśmy to szczęście, że każdy z nas miał swój mały pokoik, w którym, chociaż w ciasnocie, ale można było odizolować się od reszty świata i spokojnie pobyć razem. A bycie razem polegało wtedy głównie na wspólnych rozmowach o tym co nas wszystkich trapiło, czasami usiłowaliśmy się razem uczyć, ale to raczej nam nie wychodziło. Bardzo lubiliśmy słuchać razem muzyki. W tym celu spotykaliśmy się u kolegi Damiana, on miał najlepszy sprzęt i największą kolekcje płyt. Wydawał całe swoje kieszonkowe na pocztówki dźwiękowe, na małe płyty z dziurką na środku i długogrające, duże czarne krążki. W odróżnieniu od tamtych czasów, moje dzieci też spotykają się w swoim wolnym czasie ze znajomymi, ale nie robią tego w domach żadnego z nich, choć warunki mieszkaniowe mają obecnie lepsze niż my wtedy. Rozrywka i spędzanie czasu wolnego przeniosło się z domów do miejsc publicznych typu puby, ogródki piwne, centra rozrywki, kina, lodowiska i inne. Żeby się dobrze zabawić wychodzi się teraz na miasto, lub idzie w miejsce, gdzie serwują nam określony rodzaj rozrywkowych przeżyć.
Hej, tu Igor, zgadzam się z tym co piszesz. Niegdysiejsze prywatki, najczęstszy sposób spędzania wolnego czasu, odeszły już do przeszłości, dziś gdy się bawimy idziemy do klubu lub dyskoteki z wybranym rodzajem muzyki. Ja swój czas wolny w tamtych czasach w ogromnej mierze poświęcałem piłce nożnej. Grałem najpierw w drużynie szkolnej, potem osiedlowej, a potem w lokalnym klubie sportowym. To wciągało nas na całego. Piłka, to nie tylko mecze, to także wspólne wyjazdy i spotkania poza boiskiem. Niestety moja obecna aktywność sportowa ogranicza się do spotykania się z dawnymi kumplami i wspominania dawnych czasów i celnych goli. Wtedy też inaczej się przeżywało występy naszej reprezentacji. Pamiętam, że podczas meczy ulice miast wyglądały jakby ludzi wytruła jakaś zaraza, teraz to już nie to, bo i nie grają już tak jak wtedy. Witam, tu Aśka. Ja z kolei mój wolny czas najchętniej poświęcałam muzyce rockowej i wszystkiemu co z nią było związane. Zbierałam i czytywałam prasę muzyczną. Wymieniałam się z innymi plakatami i artykułami o różnych zespołach. Działałam nawet w fan-clubie jednego z nich. To zajmowało sporo czasu. Papa Dance. Bo o ten zespół chodzi, miał wtedy sporo fanów, głównie fanek, dostawaliśmy sporo listów i na wszystkie trzeba było odpisywać w imieniu zespołu. Było z tym dużo roboty, ale i świetna zabawa. Nie opuściłam też żadnego koncertu rockowego w naszym mieście. Kilka razy byłam w Jarocinie, oj, to była przygoda, której nie zapomnę do końca życia. Jechało się stopem, jadło cokolwiek spało byle gdzie, i nie było komórek, także wolność była całkowita. Witam, jestem Ania. Ja z kolei moją prl-owska młodość poświeciłam harcerstwu. Wiem, wiem, harcerstwo socjalistyczne, Dla mnie to nie ważne, ja i tak to lubiłam. Uwielbiałam zdobywać kolejne sprawności, od zucha do harcerki, aż do druhny i mistrza całej drużyny. Sobotnie wypady na wycieczki, podchody w lesie, kolonie w namiotach, pomaganie innym i funkcjonowanie w określonych strukturach bardzo mi pomogło i dużo mi dało. Nauczyłam się tam obowiązkowości, dyscypliny, akceptacji niewygód i ludzi innych niż ja sama. Mówcie co chcecie, mnie się harcerstwo bardzo podobało i nie ważne jaka idea mu przyświecała.
Reklama
| poznań apartamenty | windykacja wrocław | pozycjonowanie poznan |