Lokalizacja: Strona główna >> Luksus
Luksus
W tej części naszego forum o życiu w prl-u chętnie przeczytamy o tym co w tamtych czasach stanowiło tzw. dobro luksusowe. Napiszcie o tym co było przez większość pożądane i trudno osiągalne, co cieszyło się sławą jako dobro luksusowe. Dzień dobry, jestem Marta. Hmmm, w tamtych czasach pożądane i trudno osiągalne było niemal wszystko, no może oprócz octu, który stał na sklepowych półkach przez okrągły rok. Ale ja pamiętam, że takim towarem, o który wszyscy zabiegali i który chętnie ofiarowywali sobie nawzajem, czy komuś, kto miał coś załatwić była kawa. Aż trudno uwierzyć. Teraz na półkach sklepowych stoi tyle gatunków, rodzajów i smaków tego napoju, że nie wiadomo co wybrać. Ale wtedy dziesięciodekowe opakowanie ziarnistej Arabiki w srebrnym opakowaniu było rarytasem, którego zdobycie graniczyło z cudem. Pamiętam, że moi rodzice nie pili kawy na co dzień tak jak pije się ją teraz. Kawę kupowano a raczej zdobywano na urodziny, chrzty, przyjęcia rodzinne wesela i inne ważne okazje. Fusiasta zalewaja w cienkiej przezroczystej szklance na maleńkim spodeczku, której nie było jak wziąć do ręki po parzyła palce, było obowiązkowym i żelaznym punktem wszelkiego rodzaju imprez. Kaw dostawało się w zakładach pracy na Dzień Kobiet, na prezenty, kawę też dawało się jako wyraz wdzięczności lub prośby o jakąś usługę. Smak tej kawy pozostawiał wiele do życzenia. Dobrą, mieloną kawę można było nabyć jedynie w tzw. Pewexie, sklepie dla wybranych, za bony dolarowe. Pamiętam jak mój dziadek robił sobie dolewki do kawy, bo szkoda mu było jej wyrzucić po jednej porcji.
Witam, jestem Jacek, dobrem luksusowym w tamtych czasach był także rzadko posiadany telefon. I nie mam tu na myśli ślicznej komórki mieszczącej się w dłoni. Nic z tych rzeczy. W tamtych czasach luksusem był stacjonarny aparat telefoniczny stojący w przedpokoju niektórych mieszkań. Na taki telefon czekało się ładnych parę lat. Pamiętam, że na naszej ulicy był jeden. Dodzwonienie się z do oddalonego nieco miejsca graniczyło z cudem. Dzwoniło się na tzw. międzymiastową, zamawiało rozmowę i... czekało, czekało, czekało. Usłyszenie czegoś w słuchawce z jakiejkolwiek odległości też nie było czymś oczywistym.
Witajcie, tu Artur. Tak czytam to i myślę, że to wszystko prawda. Rzeczywiście ogólnie rzecz biorąc łatwa i szybka komunikacja była w tamtych czasach czymś nieosiągalnym. Bo nie tylko zdobycie telefonu, ale i kupno samochodu wymagało wtedy dużego zachodu. Pamiętam, że używane auta na giełdach osiągały ceny kilkakrotnie wyższe niż te stojące w salonie, pewnie dlatego, że w salonie nic nie stało. Posiadanie syrenki, dużego Fiata, poloneza, czy malucha uchodziło za luksus. Taki samochód to było coś. Ale wydaje mi się, że mimo tych kłopotów z szybką komunikacja międzyludzką, a może właśnie dzięki tym kłopotom ludziom było wtedy bliżej do siebie niż ma to miejsce w obecnych czasach. Ludzie wtedy częściej do siebie jeździli, chętniej i radośniej spotykali się za sobą. Dziś przestrzeń miedzy nami się skurczyła, w każdej rodzinie jest minimum jeden samochód i niezliczona ilość telefonów komórkowych, a jednak ludzi osamotnionych i smutnych jest coraz więcej. Z jednej strony jest nam dużo łatwiej zbliżyć się do siebie, z drugiej, zaszły w nas i wokół nas zmiany, które sprawiły, że bycie blisko jest dużo trudniejsze niż kiedyś.
Reklama
| poznań apartamenty | windykacja wrocław | pozycjonowanie poznan |