Lokalizacja: Strona główna >> Już nie pamiętamy >> Praca przymusowa

Praca przymusowa

Witam, jestem Bogdan. Potwierdzam prawdziwość wszystkich powyższych wpisów. Ja najbardziej pamiętam z prl-u przymus wykonywania nieodpłatnych prac na rzecz ogólnego dobra, czyli tzw. czyn społeczny. W czynie społecznym pracowało się po pracy, lub w wolną sobotę. Najczęściej były to prace porządkowe lub wiejskie typu wykopywanie lub segregowanie ziemniaków, kopanie buraków, grabienie liści, zbiór jabłek lub śliwek itp. W ogóle w prl-u był inny stosunek do pracy. Nie do pomyślenia było zastanawianie się ile się dostanie pieniędzy za swoją pracę. A już zapytanie się o to, czy prośba o podwyżkę było czymś nadzwyczajnym. Myślano wtedy pracuj a inni cię docenią. Teraz jest zupełnie inaczej, jeśli sam nie zażądasz nic nie dostaniesz. Jeśli sam nie znasz swojej wartości, nie licz na to, że ktoś cię doceni. Jeśli chcesz do czegoś dojść musisz upominać się i walczyć o swoje. Pomimo wszechobecnego czynu społecznego w moim odczuciu w prl-u panował zdrowszy stosunek do pracy niż teraz. Praca miała swoje granice. Ludzie pracowali od tej do tej godziny, poświęcali pracy daną część życia i tylko tyle. Teraz wielu z nas gdyby mogło pracowałoby od rana do wieczora, kosztem własnego wypoczynku i kontaktu z rodziną. Praca w prl-u stanowiła pewną zamkniętą część życia, teraz często się zdarza, że pochłania je bez reszty, a zyski i tak są znikome. Witajcie, tu Mirek. A co z pochodami pierwszomajowymi. To dopiero był symbol prl-u. Każdego pierwszego maja wszyscy obywatele jak jeden mąż musieli brać udział w pochodzie pierwszomajowym. Był to przemarsz ulicami miast ze śpiewem na ustach w kierunku trybun, na których przemawiali miejscowi partyjnie dygnitarze. Dzień był niby wolny od pracy i szkoły, ale pochód trzeba było zaliczyć. Pamiętam, że jak tylko nauczycielka spuściła nas z oka, od razu zaczynaliśmy się wygłupiać, lub po prostu zwiewaliśmy przez bramy i podwórka. Następnego dnia okazywało się, że będziemy mieli obniżoną ocenę ze sprawowania i ze za karę za opuszczenie pochodu musimy wykonać jakieś prace, w czynie społecznym, ma się rozumieć. Oczywiście pochody ze wszystkich miast były transmitowane przez telewizję. Aż trudno uwierzyć, że można było zmusić ludzi do czegoś takiego. Witam, mam na imię Basia. Ja uważam, że symbolem prl-u była szklana, wysoka butelka na mleko, którą w miastach wystawiało się wieczorem za drzwi. Specjalnie zatrudnieni do tego ludzie, bardzo wczesnym rankiem rozwozili na blaszanych wózkach pełne butelki mleka. Rano wychodziło się na próg mieszkania a tam, zamiast pustej, stała już pełna butelka. Uwierzycie, że tak dbał o obywateli ustrój socjalistyczny. Mleko pod drzwi, fajne co. Do dziś mam jedną taka butelkę. A można było sobie wybrać mleko o odpowiadającej nam zawartości tłuszczu, różniły się one kolorem srebrnego wieczka. Właśnie, butelki z mlekiem zamykane były jednorazowymi miękkimi wieczkami z grubszego sreberka. Naciskało się na środek wieczka i butelka była otwarta.
Do dziś słyszę jak rodzice mnie upominają, pamiętaj wystaw butelkę.

Tagi: inaczej, opinie, wspomnienia

Reklama

poznań apartamentywindykacja wrocławpozycjonowanie poznan
najtańsza Tajlandia z Berlina, Agencja Interaktywna Poznan, darmowe ogłoszenia, Polskie strony www to polski hosting., praca w podkarpackim, praca w policji, kredyty dla zadłużonych, segregator