Lokalizacja: Strona główna >> Sprzęty PRL >> Sprzet RTV i AGD w PRL

Sprzet RTV i AGD w PRL

Witam na forum ze wspomnieniami o życiu w PRL-u. Ostatnio z moim mężem wspominaliśmy sprzęt grający i nie tylko, jaki gościł w naszych domach w tych niezwykłych czasach. Jesteśmy z dwóch oddalonych od siebie miejscowości, poznaliśmy się przez internet, mamy tyle samo lat i okazało się, że w naszych domach rodzinnych gościły te same modele sprzętu grającego i nie tylko. Pierwszym grającym przedmiotem, jaki wynurza się z naszej pamięci jest magnetofon „Kapral”. Było to leżące o nieokreślonej barwie z siermiężnego plastiku grające zjawisko. Magnetofon leżał w pozycji poziomej, najbliżej słuchacza miał srebrne klawisze wciskane do dołu, nieco dalej kieszeń na kasetę a jeszcze dalej niewielki głośnik. Ja przypomniałam sobie, że magnetofon ten pewnego razu tak wkręcił jakąś taśmę, że zaczęła opuszczać magnetofon przez tylnią klapę...Oj, taśmy też mieliśmy takie same. Siermiężne kasety z szarego plastiku z ciemnoróżowymi naklejkami. Te produkowane w Gorzowie Wielkopolskim były najlepsze, ale zdobycie ich nie było łatwe. Najfajniej było z tymi o długości dziewięćdziesiąt minut. Stawały na środku, bo prawie żaden magnetofon nie był w stanie ich ukręcić. Oboje z mężem mieliśmy też w domach rodzinnych w latach siedemdziesiątych ogromne radia o nazwie „Stolica”. Były to duże drewniane skrzynie z lampami w środku. Z przodu u góry była taka zabudowa z tkaniny, na środku której jarzyło się wielkie zielone oko. U dołu były ogromne klawisze koloru kości słoniowej i takie same pokrętła. Niektórzy szczęśliwcy miewali te radia w wersji z adapterem. Górna klapa unosiła się do góry a pod nią był talerz i rączka z igła. Kolejne lata przyniosły obydwu naszym rodzinom nowe odbiorniki radiowe, tym razem już tranzystorowe, a więc dużo mniejsze i wygodniejsze w użyciu. W obu naszych domach zagościły radioodbiorniki „Wanda”, duże drewniane stojące , z mnóstwem srebrnych klawiszy u góry. Te radia odbierały UKF, a nowością był w nich specjalny klawisz do poprawiania odbioru danej stacji. Po jego przyciśnięciu, odbiór stawał się czysty, bez żadnych szumów i trzasków. Oczywiście było to radio monofoniczne. Ja do kompletu miałam otrzymany w spadku po szwagrze magnetofon szpulowy ZK-120T. To dopiero była zabawa. Brało się taki specjalny kabelek do nagrywania, łączyło z nim „Wandę” z „magnetofonem, przekręcało pokrętło startowe na pauzę, wciskało klawisz nagrywania do połowy i nagrywało się piosenki z radia. Aby nagrać piosenkę wystarczyło przekręcić pokrętło główne na start, szpule zaczynały się kręcić, a wciśnięty przedtem do połowy klawisz nagrywania zaczynał robić swoje. Dalsza rewolucja w sprzęcie grającym obydwu naszych rodzin to radiomagnetofony w jednym kawałku. To dopiero był luksus.

Tagi: prl, wspomnienia

Reklama

poznań apartamentywindykacja wrocławpozycjonowanie poznan
Nowelizacje ustaw, rejsy po bałtyku, forum agd, gry, wciągniki, biuro matrymonialne, Organizacja charytatywna