Lokalizacja: Strona główna >> Już nie pamiętamy >> Zakupy
Zakupy
Dzisiaj na naszym forum wspominamy jak dokonywano zakupów w epoce prl-u. Prosimy o oryginalne i autentyczne wpisy osób, które pamiętają te czasy.
Witam Mam na imię Andrzej. Pamiętam dobrze, że zakupy w tamtych czasach to była nie lada sztuka. Ogólnie rzecz biorąc sklepy, zwłaszcza te spożywcze, świeciły pustkami. Gdy się w nich coś pojawiło, zaraz zbierał się tłum, robiła się koszmarna kolejka i trzeba było długo stać, by kupić żądane dobro. Hej, tu Ania. Ja też to pamiętam, ale pamiętam, że tłum często zbierał się jeszcze zanim otworzono sklep. Pamiętny napis na zamkniętych drzwiach „przyjęcie towaru” działał na wyobraźnie tłumu, który szybko ustawiał się pod sklepem by, gdy tylko go otworzą, wejść tam całą siła i masą. Pamiętam nawet, że niektóre osoby miały funkcje tzw. „staczy”. Chodziły po sklepach, szukały gdzie coś dowiozą, zajmowały kolejkę i nabywały towar dla siebie i sąsiadów. Niektórzy zawodowi „stacze” sprzedawali nabyty przez siebie towar tym, którzy nie mięli czasu na stanie w kolejkach. Oczywiście za stanie potrącali sobie dodatkową dolę. Cześć, tu Iwona. Oj, a pamiętacie kolejki poza kolejnością. W każdym sklepie były dwie kolejki, ta właściwa i ta poza kolejnością. Ta poza kolejnością to była kolejka dla osób uprzywilejowanych: pań w ciąży, matek z dziećmi, osób chorych i kombatantów. Często bywało i tak, że kolejka poza kolejnością była dłuższa niż ta właściwa i stało się w niej dużo dłużej, bo na cztery osoby z kolejki właściwej przypadała jedna ta poza kolejnością... to były czasy. Witajcie, z tej strony Wojtek. Czy ktoś z was pamięta artykuły pierwszej potrzeby? Zaliczał się do nich papier toaletowy, lignina i artykuły higieny osobistej. Przypomniałem sobie pewną śmieszną historię związaną z tymi artykułami. Moja siostra miała wtedy jakieś siedemnaście lat, chodziła z chłopakiem o rok starszym. Pewnego dnia zmuszona była udać się razem z nim do apteki po artykuł pierwszej potrzeby jakim wówczas były podpaski. Nie wiedziała co ma zrobić, wstydziła się zapytać o nie w obecności chłopaka. Nie było jednak wyjścia, weszli razem do apteki, chłopak domyślił się wszystkiego i zaraz po wejściu wypalił na całą aptekę „czy jest wata?”. Moja siostra zaczerwieniła się i zawstydzona wybiegła z apteki. Przyszła do domu wściekła, że przez niego nie kupiła sobie tak potrzebnej rzeczy. Witam, nazywam się Maciek, ja z kolei pamiętam sposoby pakowania różnych towarów. Nigdy nie zapomnę ogromnych kawałów solonego masła krojonych toporkiem i pakowanych w szary papier, albo cukru nasypywanego łopatką do torebki, podobnie było z ryżem i makaronem. Prawdziwy dreszcz mnie przenika na wspomnienie kawałków mięsa z granatowymi pieczątkami zawijanych w klejący się do nich, mokry szary ohydny papier. Brrrr. Albo śledzie owijane w gazetę.
Reklama
| poznań apartamenty | windykacja wrocław | pozycjonowanie poznan |